godz: 22:14 data: 2012.01.24


Gdy nagle przypomniał się świat,
poczułem jak wzmaga się wiatr.
Poczułem ochotę by zwiać.

Na pewno wyjeżdżam!
Kochanie nie gniewaj się.
Jeśli nie Kraków, nie Bielsko,
nie Sopot, nie Gdańsk...
Muszę wyjechać gdziekolwiek,
gdzie tylko się da..."


A ja zawsze będę wyjeżdżać w jedno miejsce.

No, może w dwa. Bo tak za tym miejscem tęsknię, że czasem nie wierzę, że ono faktycznie istnieje.
Czasem ze wspomnień robi się wrażenie obejrzanego filmu, aż ciężko uwierzyć, że to działo się naprawdę.

Komentuj(0)


godz: 17:37 data: 2012.01.14
Płyty na sesje

Ja mam cztery, w kolejności dowolnej:
- Piotr Rogucki "Loki - wizja dźwięku".
- Florence & The Machine "Ceremonials"
- CKOD "Afterparty"
- Kasabian "Velociraptor"

Komentuj(1)


godz: 14:33 data: 2011.12.2
Głos w głowie

Życiowy krok w tył ma wiele zalet. Można zacząć od nowa, z czystym kontem, ale z wiedzą już zdobytą, ze świadomością jak to wygląda. Jest się rozważniejszym, zauważa się szczegóły, które z pozoru są nieistotne, a potem mogą zaważyć na naszym losie. Z drugiej strony, bez skrupułów można zignorować coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się ważne, choć w rzeczywistości nie ma znaczenia. Pojawia się magiczne Doświadczenie. A doświadczenie uczy dystansu, selekcji, kompromisu, improwizacji.
Ciekawy w tym wszystkim jest powód, dla którego podejmujemy te kroki w tył. Najczęściej to chęć naprawienia błędów, spróbowania jeszcze raz, udowodnienia sobie czegoś. Jeszcze raz kreślimy sobie wizję, ścieżkę, po której chcemy iść i teraz już wiemy, że nie opłaca się z niej schodzić, nawet, gdy będzie niesamowicie oddalona od innych równoległych dróg. Bo to jest nasza własna, osobista ścieżka i tym razem z niej nie zejdziemy.
Co ciekawsze, oczywiście po raz drugi też nie udaje nam się na niej utrzymać. Zbaczamy z drogi częściej lub rzadziej, ale co istotne - tym razem świadomie, z zastanowieniem i decyzją. Co nie zmienia faktu, że żałujemy tego tak samo, jak wtedy, gdy robiliśmy to nierozważnie. Co więcej, z racji doświadczenia i całego otoczenia decyzji, ponosimy zazwyczaj większe konsekwencje.
O ile te błędy można zakwalifikować jako niedoskonałość natury człowieka, po prostu brak wytrwałości, to jak zinterpretować to, że i za tym drugim razem nie udaje nam się zrealizować naszych celów, postanowień?
Że jesteśmy słabi, a cele idealne, nieosiągalne? A może dlatego, że choć byłyby dla nas przydatne i są powszechnie akceptowalne, dla nas tak naprawdę są wbrew naturze i nie moglibyśmy zdobyć się na zrobienie tego?
Tak czy inaczej, warto robić krok w tył, w bok, a nawet zatrzymać się na chwilę. Nawet jeśli to tylko rozważamy, to znaczy, że wręcz powinniśmy to zrobić dla samych siebie. Bo być może to ostatni możliwy moment. Jeśli się nie zdecydujemy teraz, cenę będziemy płacić przez całe życie...
Bo taki krok uciszy głos w naszej głowie "Na pewno? A może jednak inaczej?". Bilans jest prosty - albo przekonamy się, że szliśmy w dobrym kierunku i nie warto się zatrzymywać, a tymbardziej skręcać, albo znajdziemy nową, tym razem odpowiednią drogę. W najgorszym wypadku wyjdziemy na zero.
I mój głos zniknął. I powiem Wam, że to jest bardzo przyjemne uczucie.

Komentuj(0)


godz: 16:37 data: 2011.11.10
WPIS TEN JEST SWOBODNYM ZBIOREM BŁĄKAJĄCYCH SIĘ OSTATNIO MYŚLI; AUTORKA NIE PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA JEGO JAKOŚĆ.

To jest najpiękniejsza jesień od lat.
A teraz pojawiają się piękne, długie (zimowe) wieczory.

To mój pierwszy św. Marcin w Poznaniu.

Siłą rozpędu studiuję politechnicznie, w wolnych chwilach ekonomicznie.

Marzy mi się pachnący naleśnik mojej mamy.

Dużo drobnych pomyłek sprawia, że powstaje duży Błąd i trzeba usiąść i się nad sobą zastanowić.
"Seek out the light between
Time and confusion glowing up ahead
Instead of slipping through
You bit off more, much more than you could chew."


Myśl m jest prawdziwa, to znaczy, że myśl m głosi, że jest tak a tak i rzeczywiście jest tak a tak.

Patrząc na to, co robią koledzy na wykładzie z etyki, śmiem podejrzewać, że pan B. ma rację, terroryzując nas rysunkiem. Wstyd!

Włochy bankrutują.

Komentuj(0)


godz: 14:33 data: 2011.10.1
W poszukiwaniu new quality

Life goes on, it gets so heavy
The wheel breaks the butterfly
Every tear a waterfall
In the night the stormy night she'll close her eyes
In the night the stormy night away she'd fly
And dreams of paradise.


Wszystko dopada jakiś taki kicz, obrzydliwa powszechność. Słyszeliście nowych The Kooks? Słyszeliście ostatnio Stelmiego? To trochę jest tak, że... tego nie da się już słuchać.
Szukam czegoś więcej.
Czyli wciąż Eskimo Joe.

I Primo Levi. Kuczok ma rację, to mistrz.
Polecam "Najlepsza jest woda".

A wiecie, co jest teraz?
Ulubiona jesień.

Komentuj(1)


godz: 20:24 data: 2011.08.26
Świeżynka

Spedytor międzynarodowy do praktykantki:
- Gdzie w ogóle jest Świecko?

- Będzie Ci brakowało?
- Będzie.
- Na pewno?
- Na pewno.
- To zostań. Jeszcze masz szansę.

- A ty, Magda, byłaś świeżynką?
- Byłam.

Ale już nie jestem. Pół roku to dużo.
Dziękuję za zrobienie z Ancky-świeżynki Miecia-asystenta dyspozytora. To była niesamowita przygoda.
Do zobaczenia za kilka lat! Po tej samej stronie barykady. Do popisania na Transie!

Komentuj(0)


godz: 19:36 data: 2011.08.25


Tutaj też się wyrażam.

http://www.lastfm.pl/user/anckyy

Komentuj(0)


godz: 20:02 data: 2011.08.10
W poszukiwaniu Raskolnikowa

Teoretycznie mam ochotę coś napisać, ale nie mam pojęcia, od czego zacząć.

Bo jak nie piszę, czuję się niewyrażona. Jakby mnie nie było.
I jak nie czytam, to też mi źle.
Chciałabym przeczytać wszystkie książki świata.
I mieć z kim o nich rozmawiać.

Rany, jak mi brakuje zgłębiania szkolnych lektur!
Takich rozważań nad Raskolnikowem, toż to był miód na skołataną duszę!

Ancky, co sprawia, że czytasz ?
"Rozgrzewająca świadomość, że ludzie światlejsi, bardziej utalentowani, wrażliwsi, potrafią nazwać to, o czym ja umiem tylko pomyśleć. Albo to, że posłużyłem się cytatem, choć nie pamiętam z kogo. A zatem użyłem cudzej mądrości, przez co poczułem się mądrzejszy od siebie. Czasem dzięki lekturze mogę przeżyć na wyższym poziomie to, co brałem za rzeczy błahe. Miłość, choroba, podróż, żałoba - to nam się wszystkim przytrafia, a czasem dzięki temu, że jakiś mag je opisał, możemy odnawiać w sobie dawne tęsknoty, przeżywać je rozumniej." (nie kto inny jak Wojciech Kuczok, a jakże!).


Może jeszcze kiedyś nadejdą lepsze czasy na pisanie.


Komentuj(2)


godz: 21:45 data: 2011.06.5
...And a battered radio...

Upływ czasu najbardziej odczuwam przez papiery transportowe, które przechodzą przez moje ręce. Jako, że kierowcy przyjeżdżają do bazy raz na 2-3 tygodnie, dla mnie niedawno minęła dopiero połowa maja. A to i tak wydaje się niesamowicie szybko!
Mózg odmawia posłuszeństwa, gdy widzi datę rozładunku trzeci, czwarty czerwca. Pierwsza myśl: "Ej, tu jest błąd!". Nie, Ancky, nie ma błędu, dziś naprawdę jest piąty czerwca.

Lubię widok z okna Transpostu. Lubię patrzeć na ludzi krzątających się w myjni i warsztacie, na dziesiątki osobówek, solówek, aut pocztowców i wreszcie na niedbale zaparkowane ciągniki i ich naczepy. I na dyspozytorów, którzy w piątki po południu biegają po placu i próbują rozsądnie poustawiać samochody; na kierowców, którzy niewiarygodnie precyzyjnie manewrują tymi jakże charakterystycznymi niebieskimi kolosami. Lubię tę wielkość, pośpiech, gwar i okrzyki. I zazdroszczę ludziom, którzy stojąc w tym samym oknie mogą westchnąć z uśmiechem "I pomyśleć, że zaczynaliśmy od kilku aut..." . Zazdroszczę im poczucia, że to ich dzieło, że są ojcami tego sukcesu, że udało im się osiągnąć COŚ . Zazdroszczę satysfakcji i spełnienia marzeń.

Every dollar counts
And every morning hurts
We mostly work to live
Until we live to work

She said,
“You know
There’s nowhere else to go”
But changing roles
It struck me that the two of us could run.


Trochę sesja. A poza tym, tęsknię.



Komentuj(1)


godz: 17:59 data: 2011.04.14
Julien

Dorośli nie mają czasu. Dorośli wstają wcześnie rano, pracują, robią nadgodziny, po pracy (jakże magiczny zwrot!) lecą na zakupy, pospiesznie zjadają odgrzany obiad, by potem usiłować zająć się sobą - pobyć z bliskimi, poczytać, posprzątać. I nagle okazuje się, że mimo zmiany czasu błyskawicznie robi się ciemno, a człowiek podejrzanie szybko robi się senny i zrezygnowany o podejrzanie wczesnej godzinie po prostu idzie spać...

To jest ten moment, kiedy oswajamy dorosłość, chyba zaczynamy ją akceptować, a co niesamowite - utożsamiać się z nią! Coraz mniej w naszym życiu poszukiwań, prób, rezygnacji i zmian. To, co robimy ma wartość, sens i znaczenie. Widzimy to my, ale co najważniejsze - widzą to też inni. Zaczynamy być kimś. Dorosłym kimś. I chyba nam się to podoba.

I to jest ten moment, w którym coraz więcej pojawia się zwrotów "To już nie ma sensu", "Nudzi mnie to", "To mnie już niczego nie nauczy". Nie chwytamy się rozpaczliwie każdego pomysłu na życie, dojrzewamy do zmian.

To jest ten moment, w którym trzeba podjąć pewne decyzje, zweryfikować swoją dorosłość. Wyselekcjonować to, co najciekawsze, wybrać to, co najważniejsze i najbardziej wartościowe. I to nie jest kolejny nasz wymysł, kaprys, wybryk. Nie, to już dojrzałe, świadome decyzje. Dorosłe.

Bo jesteśmy dorośli, a nasz czas jest cenny nie tylko dla nas, ale też dla innych. A może najwyższa pora w życiu zwolnić? A może najwyższa pora szanować samych siebie i wycofać się z twarzą, udowodnić swoją wartość? A może najwyższa pora zrobić w tym wszystkim coś dla siebie, przestać się "sprzedawać za darmo"?

A co z naszym buntem? Gdzie nasz pomysł zbawienia świata? Naprawdę go już nie ma? Naprawdę zanika? Naprawdę jest typowy dla młodych?
On jest. Inny, ale jest. Zmodyfikowany, mniej utopijny, bardziej mikro niż makro. I może przez to realniejszy? Może przez to w ogóle realny? Może właśnie zrozumienie tego, to ten moment?

Agent Booth ma kolorową sprzączkę przy pasku do spodni, P. uparcie na dzwonku Barbarę Streisand, ze służbówki S. uśmiecha się jego córka, a Ancky bez skrupułów nosi na ręce świecący w ciemności zegarek. A Wy czym się buntujecie?

Napisałam to wszystko o wiele ładniej, wymowniej wczoraj wieczorem, ale zanim zapisałam, na chwilę się położyłam i po chwili zasnęłam. To takie dorosłe być zmęczonym...

Dedykuję tę notkę Wam, moi drodzy, bo dzięki Wam ten moment jest mniej bolesny. To takie pokrzepiające, że inni przez to też przechodzą, też mają takie refleksje. Niesamowite uczucie Was mieć.
Takiego B., który w takie wieczory jak wczorajszy z pobłażliwością wyłącza komputer, odłącza już dawno naładowany telefon i z wyrozumiałym uśmiechem mówi "Dobranoc", taką L. z jej pizzą i naszymi niesamowitymi rozmowami i P. z kawą między pociągami i próbą patrzenia na wszystko ze strony innych. Jesteście fantastyczni.

You can run but you can't hide
Because no one here gets out alive
Find a friend on whom you can rely
Julien, you're being taken for a ride

I ten B....

PS. Chyba mam szczęście do tej literki!

Komentuj(3)





2012
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień

szablon wykonała: emm, pobrano z: szablony.blogowicz.info. wspierane przez: blog & dodatki na bloga.